District of Columbia #1
Formalnie Dystrykt Kolumbii ,potocznie nazywany Waszyngtonem ,to stolica Stanow Zjednoczonych. Lezy na polnocnym brzegu rzeki Potomak, na poludniowym zachodzie graniczy z Wirginia oraz z Maryland z pozostałych stron.Jest to 7 co do zaludnienia miasto w kraju.
Znajduja sie tu glowne osrodki trzech galezi federalnych : ustawodawczej ,wykonawczej i sadowniczej ,ale takze naczelne siedziby najwazniejszych organizacji takich jak Bank Swiatowy czy Miedzynarodowy Fundusz Walutowy.Zlokalizowane sa tu takze liczne pomniki narodowe czy muzea.
Zalozony zostal w 1790 roku.W 1814 podczas wojny amerykansko-brytyjskiej zajety i zniszczony przez Brytyjczykow. Silnie ufortyfikowany podczas wojny secesyjnej, kilkakrotnie szturmowany przez konfederatów.Od konca XIX w nastapil rozwoj przemyslu oraz rozbudowa miasta.
WASZYNGTON glownie kojarzy sie z prezydentem Obama ,Bialym Domem czy charakterystyczna architektoniczna zabudowa calkowicie n i e w stylu amerykanskim.
Z czym mi kojarzy sie Waszyngton , co mnie w nim urzeklo ,a co do siebie zrazilo ?
Tak jak napisalam w pierwszym poscie (przypominam) ,wydarzenia nie sa opisywane chronologicznie.
Do stolicy wybralam sie 17 pazdziernika ubieglego roku (smiesznie brzmi ,bo to zaledwie 5 miesiecy temu).Postanowilam zwiedzic to miejsce ,korzystajac z okazji ,ze kolezanka ,z ktora poznalysmy sie w College'u podczas pierwszych dni w USA wlasnie tam zostala Au Pair.
Nie moglysmy sie doczekac spotkania ,a obszerny plan zwiedzania gotowy byl niemal po kilku godzinach znajomosci.
Gdy po ponad dwoch godzinach w autobusie w koncu wysiadlam moim oczom ukazalo sie piekne wnetrze stacji.
Mialam wrazenie ,ze wysiadlam w samym sercu jakiegos ogromnego muzeum.Bylam troche zmeczona ,ale gdy moim oczom ukazal sie taki wspanialy widok ,to z kazdym kolejnym krokiem mialam ochote na wiecej !Chcialam chodzic zwiedzac ,TERAZ JUZ ,ZARAZ.
M. zaproponowala ,zeby pojsc na bardzo dobre ,slynne w miescie lody.Raz sie zyje ,dieta poczeka :)
Mialysmy ambitne plany na ten wieczor ,ale skonczylo sie na dwugodzinnym spacerze ulicami miasta ,bo postanowilysmy zaoszczedzic sily na kolejny dzien ,ktorego grafik byl bardzo napiety.
Pierwotna idea zakladala ,ze zwiedzanie bedzie mialo forme wycieczki rowerowej ,ale sprawy sie nieco pokomplikowaly ,bo nie mialysmy od kogo pozyczyc rowera dla mnie.
"Technologia" wypozyczenia miejskiego okazala sie byc dla nas zbyt trudna na rozgryzienie jej w ciagu godziny ,wiec dalysmy sobie spokoj.Gdyby moje stopy mogly mowic ,to po calym dniu lecialaby wiazanka wulgaryzmow ;)
Do rzeczy.Zwiedzanie rozpoczelysmy spacerem wzdluz rzeki.Piekna ,sloneczna pogoda ,usmiechnieci przechodnie - wszystko sprawialo ,ze dzien zapowiadal sie wspaniale.
Waszyngton stanowia odchodzace szerokie arterie, ktore łacza sie w dwoch centralnych miejscach. Jedno z nich to Biały Dom - siedziba Prezydenta, a drugi to Kapitol – siedziba amerykanskiego Kongresu ,ktorego zwiedzanie mialysmy w planach ,ale niestety czas nie byl naszym sprzymierzencem i pedzil jak szalony.
W Waszyngtonie nie ujrzycie wielkich drapaczy chmur ,zgodnie z ustaleniami utrzymuje sie tutaj tylko niska zabudowe ,przez co od razu nie spodobalo mi sie to miasto.W poprzedniej notce wspominalam o obrazach ,wyobrazeniach w naszych glowach ,przez pryzmat ktorych nasz mozg podswiadomie "patrzy" na dany obiekt.Tak tez jest z idealami.Moim idealem jest Nowy Jork- budynki do nieba ,tlumy dziwnych ludzi ,ruch ,zgielk.Waszyngton to calkowite przeciwienstwo.
Na druga czesc relacji ze stolicy USA zapraszam juz jutro :)
Znajduja sie tu glowne osrodki trzech galezi federalnych : ustawodawczej ,wykonawczej i sadowniczej ,ale takze naczelne siedziby najwazniejszych organizacji takich jak Bank Swiatowy czy Miedzynarodowy Fundusz Walutowy.Zlokalizowane sa tu takze liczne pomniki narodowe czy muzea.
Zalozony zostal w 1790 roku.W 1814 podczas wojny amerykansko-brytyjskiej zajety i zniszczony przez Brytyjczykow. Silnie ufortyfikowany podczas wojny secesyjnej, kilkakrotnie szturmowany przez konfederatów.Od konca XIX w nastapil rozwoj przemyslu oraz rozbudowa miasta.
WASZYNGTON glownie kojarzy sie z prezydentem Obama ,Bialym Domem czy charakterystyczna architektoniczna zabudowa calkowicie n i e w stylu amerykanskim.
Z czym mi kojarzy sie Waszyngton , co mnie w nim urzeklo ,a co do siebie zrazilo ?
Tak jak napisalam w pierwszym poscie (przypominam) ,wydarzenia nie sa opisywane chronologicznie.
Do stolicy wybralam sie 17 pazdziernika ubieglego roku (smiesznie brzmi ,bo to zaledwie 5 miesiecy temu).Postanowilam zwiedzic to miejsce ,korzystajac z okazji ,ze kolezanka ,z ktora poznalysmy sie w College'u podczas pierwszych dni w USA wlasnie tam zostala Au Pair.
Nie moglysmy sie doczekac spotkania ,a obszerny plan zwiedzania gotowy byl niemal po kilku godzinach znajomosci.
Gdy po ponad dwoch godzinach w autobusie w koncu wysiadlam moim oczom ukazalo sie piekne wnetrze stacji.
Mialam wrazenie ,ze wysiadlam w samym sercu jakiegos ogromnego muzeum.Bylam troche zmeczona ,ale gdy moim oczom ukazal sie taki wspanialy widok ,to z kazdym kolejnym krokiem mialam ochote na wiecej !Chcialam chodzic zwiedzac ,TERAZ JUZ ,ZARAZ.
M. zaproponowala ,zeby pojsc na bardzo dobre ,slynne w miescie lody.Raz sie zyje ,dieta poczeka :)
Mialysmy ambitne plany na ten wieczor ,ale skonczylo sie na dwugodzinnym spacerze ulicami miasta ,bo postanowilysmy zaoszczedzic sily na kolejny dzien ,ktorego grafik byl bardzo napiety.
Pierwotna idea zakladala ,ze zwiedzanie bedzie mialo forme wycieczki rowerowej ,ale sprawy sie nieco pokomplikowaly ,bo nie mialysmy od kogo pozyczyc rowera dla mnie.
"Technologia" wypozyczenia miejskiego okazala sie byc dla nas zbyt trudna na rozgryzienie jej w ciagu godziny ,wiec dalysmy sobie spokoj.Gdyby moje stopy mogly mowic ,to po calym dniu lecialaby wiazanka wulgaryzmow ;)
Do rzeczy.Zwiedzanie rozpoczelysmy spacerem wzdluz rzeki.Piekna ,sloneczna pogoda ,usmiechnieci przechodnie - wszystko sprawialo ,ze dzien zapowiadal sie wspaniale.
| Za mna znajduje sie stan Wirginia |
Waszyngton stanowia odchodzace szerokie arterie, ktore łacza sie w dwoch centralnych miejscach. Jedno z nich to Biały Dom - siedziba Prezydenta, a drugi to Kapitol – siedziba amerykanskiego Kongresu ,ktorego zwiedzanie mialysmy w planach ,ale niestety czas nie byl naszym sprzymierzencem i pedzil jak szalony.
W Waszyngtonie nie ujrzycie wielkich drapaczy chmur ,zgodnie z ustaleniami utrzymuje sie tutaj tylko niska zabudowe ,przez co od razu nie spodobalo mi sie to miasto.W poprzedniej notce wspominalam o obrazach ,wyobrazeniach w naszych glowach ,przez pryzmat ktorych nasz mozg podswiadomie "patrzy" na dany obiekt.Tak tez jest z idealami.Moim idealem jest Nowy Jork- budynki do nieba ,tlumy dziwnych ludzi ,ruch ,zgielk.Waszyngton to calkowite przeciwienstwo.
Na druga czesc relacji ze stolicy USA zapraszam juz jutro :)
| Georgetown University - w tej okolicy mieszka M. |

Super blog!! Aż Ci zazdroszczę! :)
OdpowiedzUsuńdziekuje ! :)
Usuń