#2 BAHAMY NADCHODZIMY !

B A H A M Y 

 Panstwo wyspiarskie na Oceanie Atlantyckim.Wyspy archipelagu obejmuja okolo 
14 000 km2.Dlugosc linii brzegowej to niewiele wiecej 
niz 3500 km.
Sposrod ponad 700 wysp ,jedynie 26 jest zamieszkiwanych. 


O 5pm padlysmy ,o 5am wstalysmy.Chyba w zyciu nie spalam TAK gleboko.Obie z nas aparatki ,a razem tworzymy zespol idealny - kupa smiechu i nieszczescia do kwadratu.Zawsze ,gdy jestesmy razem COS SIE DZIEJE.

 Kazdy dzien nie mogl obejsc sie bez najmniejszego dziwnego ,smiesznego ,czasem bolesnego incydentu (tutaj zapomnialam o poobijanych kolanach w Miami po calonocnych tancach i bieganiu noca po plazy...).Tego ranka nie moglo byc inaczej.Cos dziwnego dzialo sie z godzina na naszych telefonach ,wedlug ktorych byla 10:30 am (na 9 am mialysmy stawic sie na sniadaniu).Wpadlysmy w panike ,po czym zorientowalysmy sie ,ze na "tradycyjnych" zegarkach jest 5."UF"-odetchnelysmy z ulga ,bo bylysmy straassznie glodne.
Poranna kawa na pokladzie pozwolila mi na chwilke cofnac sie w czasie do dziecinstwa ,kiedy z rodzicami plywalismy promem z Grecji do Wloch.Sniadanko KROLEWSKIE !
O 9 doplynelismy do NASSAU(na koniec notki umieszczone jest kilka istotnych informacji na temat tego miasta).Slonce ,palmy ,egzotyczne widoki - wszystko niczym z filmu "Blekitna Laguna"-
N I E D O O P I S A N I A.


 Firma ,z ktora wybralysmy sie w rejs zaoferowala nam wczesniej kilka ciekawych atrakcji na wyspie.Wybralysmy ATLANTIS RESORT.

Nie słyszalam o tym nigdy wczesniej ,ale gdy zobaczyłam film na YouTube o tym miejscu od razu "zapalily" mi sie lampki w oczach."Przeciez to ta slynna zjezdzalnia z rekinami z internetu.NO WAY.Must see."-pomyslalam.

Atlantis Paradise Island jest najbardziej znanym wakacyjnym resortem na Bahamah.Jest to kompleks ,w sklad ktorego wchodzi hotel ,spa ,park wodny ,kilkanascie pol golfowych ,ogromne akwaria ,a takze atrakcje dla najmlodszych.Na hotele przypada szesc wiez ,w ktorych na zakwaterowanie za jedna noc trzeba wydac okolo 25 000$ (...). Atrakcji jest nieskonczenie wiele.
Fun ,relax ,plywanie z delfinami ,rekinami
,pyszne koktajle ,jedzenie ,wylegiwanie na plazy ,zwiedzanie ,
ogladanie przeroznych gatunkow rybek,plaszczek,osmiornic,meduz,przeroznych zyjatek-tak minal nam w blyskawicznym tempie dzien.























Jedyne co moge powiedziec w tym temacie to RAJ NA ZIEMI i ,ze rekiny jednak nie sa takie straszne ;)  








Zeby jeszcze bardziej poczuc magie tego miejsca trzeba byloby spedzic tam kilka dni ,ale z uwagi na cene za dobe w hotelu .. i brak czasu (tydzien) niestety bylysmy tam tylko jeden dzien.
Kolejny incydent ,tym razem ponownie z serii "bolesny" - od klapek zrobily mi sie ogromne bable na stopach ,przez co zdjelam je i chodzilam na boso.Nie pomoglo ,a bylo wrecz gorzej bo nawbijalo mi sie mnostwo przeroznych ,malych kamyczkow i innych takich.Niemile wspomnienie ,ale dzieki takim lepiej pamieta sie wakacje (u mnie w praktyce sprawdza sie od lat :) ).
Gdy wrocilysmy do miasta ,ani snilo nam sie tracic chocby sekundy ,wiec wybralsmy sie pozwiedzac troche centrum.Nie ma tam przepychu ,wysokich budynkow ,nie znajdziecie na ZADNYM rogu Starbucks'a.Powiedziałabym nawet ,ze to taka WIOCHA.Wbrew temu jak to brzmi ,w tym wypadku ma to znaczenie pozytywne ,bo ta wiocha ma sobie ducha ,niczym nie przypominajaca polskiej ,z teledyskow Donatana (nie mam nic do niego :D ).




Ludzie zyja tam z dnia na dzien ,beztrosko ,niczym sie nie przejmuja.Sama na dluzsza mete nie przystalabym na taki zolwi tryb zycia ,ale jako turystka ,na kilka dni moglabym sie tak troszke polenic.
Gdy wrocilysmy na statek czekala na nas w pokoju mila niespodzianka i lista atrakcji na wieczor.


Z racji tego ze mialysmy jeszcze 3 godziny do odplywu ,skorzystalysmy z okazji i wybralysmy sie do baru.Nie ma to jak zimna Corona na Bahamah ;)

Po powrocie na statek poszlysmy na kolacje (jak smakowala dowiecie sie w jednej z ostatnich postow z tej serii ,w ktorej opowiem o samym pobycie na statku) ,a potem no coz .. PARTY PARTY ,a po party czas na nastepna czesc podrozy -COCO CAY !
Trzymajcie sie cieplutko w te chlodne dni i do nastepnej notki ;)


NASSAU jest to najwieksze miasto i stolica Bahamow ,polozone na wyspie New Providence.
W 1648r. zostalo opanowane przez Anglikow.Nosilo wowczas nazwe Charles Town na czesc owczesnego krola Anglii.Kilka lat pozniej zostalo zniszczczone w wyniku hiszpanskiego rajdu.Miasto odbudowano i nazwano Nassau. Rywalizowalo o nie Hiszpania ,Francja i Wielka Brytania.Za te konflikty Bahamy slono zaplacily ,gdyz w 1703r. armada hiszpansko-francuska zniszczyla doszczetnie Nassau ,a zolnierze zdewastowali ruiny.Nassau stalo sie macierzystym portem korsarzy.Poczatkowo rabowali wrogie Koronie okrety na zlecenie krola.Gdy sytuacja Brytyjczykow w Ameryce Polnocnej sie wzmocnila ,nie potrzebowali oni juz korzystac dluzej z uslug piratow jako strazy w realizacji imperialnych planow.By zakonczyc zbojecke praktyki ,gubernator Bahamow dokonal w stolicy publicznej egzekucji dziewieciu korsarskich kapitanow ,za co do dzis jest czczony na wyspach jako bohater. Dzis miasto to łaczy w sobie niepowtarzalny ,egzotyczny urok Bahamow z nowoczesnoscia.Stanowi centrum kulturowe i polityczne.


*korzystalam z pomocy wikipedia.com ,portalwiedzy.onet.pl 



Komentarze

Popularne posty