#1 "It's so MIAMI"

Bziuu u u u m i wyladowalysmy w M i a m i

Cieplutko ,ponad 20 stopni Celsjusza ,bluzy posciagane ,krotkie spodenki nalozone ,teraz trzeba sie dostac do hotelu.Na autobus czekalysmy ponad godzine.Nie mniej jednak usmiech z twarzy nam nie znikal ,a nawet zrobil sie jeszcze wiekszy ,kiedy zdalysmy sobie sprawe w jakim miescie sie znajdujemy.W autobusie poznalysmy "przemilego" Pana ,ktory chcial nam sprzedac kilka "dzialek" i pokazac okolice ,ktora bardzo dobrze zna ..uff.jak dobrze ,ze juz kilka minut pozniej nasz przystanek "South Beach".
Hotel jak hotel ,ale noc w Miami w hotelu ? NO WAY ! Gdy tylko zostawilysmy walizki ,szybko nalozylysmy ubrania adekwatne do miejsca ( ha ha ) i od razu wybralysmy sie na poszukiwanie dobrego ,imprezowego lokalu.

Z racji tego ,ze Miami zamieszkuja w wiekszosci Kubanczycy ,postanowilysmy pojsc do typowego dla tego miasta klubu.Latynoskie rytmy ,od czasu do czasu Pitbull - to nie bylo do konca to czego chcialysmy ,ale na zwykla impreze mozna pojsc wszedzie ,a na TAKA tylko w Miami.Mialam okazje nauczyc sie podstawowych krokow salsy i poczuc jak #cubangirl.
Ta noc byla baaaardzo dluga.Od razu z imprezy (wygladajac jak wiecej niz siedem nieszczesc) poszlysmy na plaze ,ktora byla calkowicie pusta.Powietrze pelne jodu,poranna bryza..tak zapamietam Miami.


1,2,3 po rzeczy ,standardowo Starbuck's i check-in na statek !

Trwalo to chyba wieeeeki jak nie dluzej ,a gdy w koncu weszlysmy na poklad ,rozgladnelysmy sie nieco ,przylozylysmy glowy na doslownie pol godzinki ( czyt.12h ) ,to obudzilysmy sie na jednej z bahamskich wysp NASSAU.
Do następnej notki w raju.Hope you like it !

P.S. W Miami nasza przygoda sie zaczela i tam sie skonczyla ,zatem niebawem pojawi sie druga notka o tym miescie w bardziej turystycznym wydaniu.


Komentarze

Popularne posty