weekend in Washington

Gdyby ktos rok temu powiedzial mi ,ze bede teraz pisala o weekendzie spedzonym w stolicy USA ,to bym go wysmiala :) Zycie jest piekne !
Weekend zaczal sie juz w piatek po poludniu.Prace skonczylam wczesniej ,bo moja rodzinka pojechala wlasnie do Washyngtonu do znajomych.Ja postanowilam zostac i spedzic noc na ogladaniu filmow z jedna z moich dobrych kolezanek.Nie oplacalo nam sie isc spac ,z racji tego ze o 4 rano wraz z jej znajomym mielismy takze jechac do stolicy.

O 6 rano bylismy na miejscu.Warto bylo sie poswiecic ,dla takiego widoku ...






Po przywitaniu z Lincolnem ,czas na jakies porzadne sniadanko ! 





Po kawie ,sniadanku czas ruszac w droge ,bo w planach bylo wiele ,a przed nami tylko 12h zwiedzania ;)
Na naszej liscie widnialy wszystkie najwazniejsze pomniki (raz jeszcze) ,Archives of the United States of America ,National Museum of Art ,Bialy Dom ,Capitol ,slynne ,kwitnace wisnie ,ogrod botaniczny i co sie jeszcze "nawinie".















































Bylam troche rozczarowana ,bo jak wspomnialam w poprzednim poscie o Washyngtonie ,chcialam zobaczyc siedzibe FBI ,ale okazalo  sie niestety ,ze nie jest juz ona dostepna dla zwiedzajacych.W "Archives of United States of Americas" przed wejsciem zostalismy dobrze "przeszukani" ,a w srodku nie mozna bylo robic zdjec ,wiec tylko Wam moge powiedziec ,ze autentyczna Konstytucja Stanow Zjednoczonych robi wrazenie !
Pogoda potrojnie wynagrodzila mi FBI.Piekne sloneczko ,temperatura tez niczego sobie :)

Po intensywnym zwiedzaniu czas na obiadek.Bylismy glodni jak wilki ! Kierunek - meksykanska restauracja.Po ogromnej Queasadilli odpoczynek sie nalezy




O 19 mialam pociag do miejscowosci ,w ktorej przebywala moja amerykanska rodzina ,bo to z nimi mialam spedzic kolejny dzien w Washyngtonie.Gdy tylko weszlam do pokoju padlam jak mucha po filmowej nocy i intensywnym zwiedzaniu...ZzZZZzzzZZ

O swicie wstalismy i w droge! Uwielbiam takie tempo ,gdy ciagle cos sie dzieje.Najpierw kawa ,sniadanie ,po czym pojechalismy do domu brata mojego host taty.W Washyngtonie kwitnace wisnie nie byly juz takie piekne jak tydzien ,czy dwa tygodnie temu ,natomiast na przedmiesciach ,jakie zamieszkiwala owa rodzina ,drzewa robily mega wrazenie !





Posiedzieli ,pogadali ,to w droge na moj pierwszy mecz BASEBALL'a! Sama w sobie gra malo mnie interesowala ,zreszta jak wszystkich czlonkow rodziny ;) Jak to powiedziala moja host mama: "Ja tu przyszlam zjesc i napic sie piwa".Gra skomplikowana jak dla mnie ,ale atmosfera nie do opisania-bardzo podobna do tej z meczu NBA.






















Weekend zaliczam do bardzo udanych :) Ponowne spotkanie ze skapanym w sloncu Washyngtonem ,moj pierwszy mecz Baseball'a oraz czas spedzony we wspanialym towarzystwie - czego chciec wiecej ? Buziaki ! ::)

Komentarze

  1. Wspaniałe towarzystwo jak najbardziej i do tego piękne widoki ;) Taka przygoda na całe życie , czekam na następny post! :) zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty